CZAS JEST KRĄGŁY. Spotkania Gdańsk i Warszawa – wrzesień 2017 r.

Witaj serdecznie po dłuższej nieobecności,

Podróżowałam polskimi miejscami Mocy realizując nowe projekty, o nich napiszę lada chwila – o projekcie i niezwykłych, energetycznych miejscach. Te prawie 3 miesiące (czas leci!) w Polsce dały mi ogrom inspiracji, który pragnę przekazać Tobie. Pod wpisami o wrześniowych spotkaniach znajdziesz coś o tym, że CZAS JEST KRĄGŁY i znowu pojawi się cyfra 3. 

Teraz czas na WRZEŚNIOWE SPOTKANIA. 

Sobota, 16 WRZEŚNIA, godz. 09.00-11.00 usłyszysz mnie (i innych podróżników) w RADIO GDAŃSK.  Audycja NIE ŚPIJ, ZWIEDZAJ Z RADIEM GDAŃSK. Słuchaj ON LINE  http://radiogdansk.pl/sluchaj-rg-kanaly

Najprawdopodobniej spotkamy się również w Trójmieście na wieczorze autorskim/pokazie slajdów z Senegalu między 15-19 września. Wtedy będziemy mogli porozmawiać osobiście, wymienić się doświadczeniami, zainspirować. Będziesz mógł również nabyć u mnie moją książkę z autografem i dedykacją. Już pracuję nad kaligrafią 🙂  Jak tylko ustalę szczegóły, napiszę!.

Środa, 27 WRZEŚNIA 2017 r. godz.18:00.  WARSZAWA. Biblioteka, ul. Meissnera 5. Przeniosę Ciebie w świat gorącego, barwnego, rytmicznego, gościnnego Senegalu. To kraj leżący nad Oceanem Atlantyckim, w którym gości Teranga (gościnność, podobna do naszej słowiańskiej:-) oraz słońce świeci 365 dni w roku. Zapraszam. wstęp. wolny. Po prelekcji, możliwość zakupu książki z autografem i dedykacją.


CYKLE CZASOWE. 16 września, sobota i spotkanie po 3 latach w Radio Gdańsk z Beatą Szewczyk . 3 LATA – KAWAŁ CZASU. Ciekawe kogo poznam tym razem? 3 lata temu w studio (zdjęcia z 29.11.2014) bardzo dużo się działo. Tam poznałam super maratończyka Piotr Hercog z niezwykłą iskrą w oku, oraz cudowne małżeństwo, które po rozmowach o swojej podróży do Australii zaprosiło mnie do siebie na wieczorną imprezę. Przyszedł ich znajomy w koszuli z Afryki. Wtedy nie przypuszczałam, że sama wyląduję na tym kontynencie i… 1-zostanę na dłużej; 2- wyjdę za mąż za lokalnego uzdrowiciela, miejskiego szamana; 3- napiszę książkę, którą wyda duże wydawnictwo Edipresse.

2 tygodnie po spotkaniu w Gdańsku wsiadłam do samolotu lecącego do Kuala Lumpur/Malezja by potem osiąść na Bali w Indonezji. W samolocie poznałam Karima z Pakistanu, organizującego wyprawy m.in. dla Polaków w Himalaje. Nie spotkaliśmy się na pokazie filmów Górskich w Gdańsku, z którego wracał, poznaliśmy się w samolocie, rozłączyliśmy na przesiadce w Doha. On poleciał do siebie, ja w drogę na Bali, z dłuższym postojem w Malezji. O naszym spotkaniu więcej na 241 str. mojej książki. A potem Życie mą trasę zmodyfikowało. Resztą znasz.

CZAS JEST KRĄGŁY. Czas dla niektórych biegnie do przodu liniowo lub po kole – zależy od osobistego światopoglądu. Ja wybieram to co krągłe:-) i w przyszłą sobotę zatoczę kolejne koło po 3 latach niewidzenia się z Beatą, Trójmiastem i Radiem Gdańsk. Cieszę się niezmiernie na nasze wspólne ponowne spotkanie LIVE i wspólne tkanie różnych podróżniczo-życiowych opowieści. A Ty i ja – mam gorącą nadzieję, że spotkamy się gdzieś w Polsce lub Senegalu niezwłocznie 🙂 

Życzę Ci pięknego wrześniowego dnia. Niecha dopełni Twój cykl czasu, Joanna


JEŻELI TO TEMATY CIEKAWE DLA TWOICH ZNAJOMYCH, UDOSTĘPNIJ TEGO maila.

Lot do Polski: 7 wrażeń głównych i na co masz OKO?

Witaj soczystą zielenią polskiej wiosny,

kabatyJestem od paru dni w Warszawie i zachwycam się WSZYSTKIM: błękitem nieba na którym rysują się kształtne białe obłoki (w Senegalu są tylko w porze deszczowej od lipca do października), soczystą zielenią (w porze deszczowej bujnie rozkwita wszystko i pojawiają się niezwykłe owady, a że jest przed porą deszczową wyobraź sobie palmy kokosowe obsypane kurzem choć sporo kwitnie całorocznych pięknych kwiatów – to lubię), zapachem lipy (jak dobrze nie mieć alergii jak ma ktoś w rodzinie), rześkim powietrzem wiosenno-letnim (brrrr, nieco zimno gdy w nocy 11 stopni…. takie temperatury mam w Dakarze zimową nocą), pięknem mijanych na ulicy ludzi (to jest jednak międzynarodowe, a Polki i Senegalki to kobiety jak z bajki:-); drzewami…. tak oraz truskawkami i czereśniami! Jeżeli nie widzisz więc tego piękna na co dzień, ja je w ten sposób zauważam. Marzy mi się puszcza, mech, strumienie, parodniowy pobyt w górach (kto chętny?) i solidne skały…  Wracam jednak do samego przelotu i jego 7 wrażen: tego co można zastać na wysokości, wyczytać z OCZU nieznajomego i co być może czai się w ludzkich duszach…

PODRÓŻ AFRYKA – EUROPA czyli z SENEGALU do POLSKI uważnym OKIEM. 7 WRAŻEŃ GŁÓWNYCH:

wiezowce (2)PIERWSZE. To cud prężnego rozwoju centrum stolicy Senegalu! Czy Dakar prześcignie biznesowe centrum Warszawy – to pytanie postawiłam sobie spoglądając na bilet lotniczy. Strzeliste wieżowce wznoszą się na nim za niskim, białym budynkiem (Chambre de Commerce – izba handlowa), który faktycznie stoi w samym centrum. Nie uwierzyłam, temu co tam zobaczyłam więc przyjrzałam się bliżej i zrozumiałam. Przedstawiony na zdjęciu wizjonerski plan zabudowy ma date 6 lipca 2025r. godzina 11:50:00. Co za precyzja! Wszelkie wizje cenię, sama je rozwijam, kształtuję i stwarzam. W tym przypadku jednak, trzeba by wyburzyć sporo gęstej zabudowy zajmującej aktualnie miejsce futurystycznych wieżowców. ‘ No problem’ odpowiedziałby mi wysportowany i dobrze zbudowany Senegalczyk, sięgając po młot by stukac i stukać i walić i hałasować nim w cementowe cegły, z których zbudowane jest w wiekszości to miasto. Uwaga: Chęci destrukcji wzmagają się w godzinach najwiekszych upałów i największego po południowego głodu – Ramadan trwa jeszcze ponad tydzień, a technologiczna wizja papier zdobi i tak pewnie pozostanie.

20170613_021328DRUGIE. Współczesna kultura, reklamy, media, gusta… powodują, że dość często czuję się jakbym odwiedziła nieznaną mi planetę w innej galaktyce. Od parunastu lat nie oglądam telewizji, używam laptopa i internet, wiec mocno selekcjonuję to na co wystawiam swój mózg. W samolocie sięgam po lotniczą gazetkę, w niej uśmiechnięta pani prowadzi samochód, reklamując alkohol mówi ‘my natural way’. Promocja naturalnego sposobu na wesoły dzień – prowadź na rauszu? A, że pani już pewnie trochę w procentach, wiec zdjęcie także jest bokiem. Rozglądam się wokół po pasażerach. Gdzie ja żyję, dokąd lecę, ku czemu zmierzamy? Spoglądam za okno gdzie dosiega mnie kolejny cud.

WhatsApp Image 2017-06-17 at 14.08.39(2)TRZECIE. Jestem wysoko ponad chmurami. Bardzo wysoko. Na 11 000 metrów skrzy słońce. Wokół jest przestrzeń i czuję w płucach więcej oddechu, a w życiu więcej miejsca. Świt wita mnie w niebie wypełnionym pięknym błękitem i jasnością. Wszystko zaczęło się zmieniać przy podchodzeniu do lądowania. Z bycia ponad chmurami weszliśmy w transfer między kolejne warstwy. Wraz z nim przyszło zagęszczenie materii, w ciele zaciśnięcie i ograniczenie. Stłumione barwy, chmurki jak baranki. Spadamy czyli obniżamy wysokość i wyłania się wybrzeże Portugali. Wiercę się w fotelu, czas najwyższy rozprostować kości i ogrzać uda. Spódnica nie jest bowiem najlepszym samolotowym strojem.

CZWARTE. Spódnica nawet bardzo długa (do kostek) na przelot samolotem nie jest najlepszym wyborem. Chłodne powietrze wędruje w odkryte miejsca, potrzebne koce i gorąca herbata. Założyłam ją robiąc test. W swojej książce pisałam o autobusie w Kambodży i kobietach w długich spódnicach, która ułatwiała im toaletę w szczerym polu. W samolocie wygodniejsze są jednak luźne spodnie, ciepła bluza i płaskie obuwie. Długa spódnica do kostek ma jednak na mnie inny wpływ. Nakazuje wolniejsze kroki czyniąc sylwetką dostojniejszą. Delikatnie wypięta pierś i uniesiona głowa, usprawnia moje oko, które mocno wytężam w tłumię i obserwuję…

PIĄTE. Zauważam dwóch celników z brodami, jakby bracia bliźniacy. Brody w stylu drwala, które ostatni raz widziałam ponad 2 lata temu w Szwecji, zanim wyleciałam do Azji – nadal modne? Fajnie. Chciałabym zapytać, ale z rana nie chce mi się jeszcze do nikogo mówić. Cały monolog ma miejsce w mej głowie.

Od celnika portugalskiego przeskakuję pamięcią do celnika brytyjskiego…. To było wiele lat temu. Gdy kładłam swój bagaż do prześwietlenia, on stał po przeciwnej stronie urządzenie. Uzbrojony w uniform i karabin, z tępym spojrzeniem. Nasze oczy się spotkały. Odwróciłam szybko głowę i myślałam, o tym czego przed chwilą doświadczyłam. Z jego oczu ziało pustką. Były mgliste i mętne, nie miały głębi. Jak wzrok kogoś kto w życiu zobaczył dużo zła i przemocy i obrazy zdarzeń zamknął w sobie by nie uciekły poza niego. Albo jak oczy kogoś kto chroni dostępu do swej pięknej duszy, by jej blask nie poranił innych… ale czy to możliwe? Zranić kogos własnym blaskiem nie można, jedynie rozświetlić. Więc może to mętny wzrok, skrywający wewnętrzne bagno, ani piękną duszę, ani przykrą przeszłość lecz wewnętrzny szlam? Czy istniej zło? – odwieczne pytanie. Podczas ostatniej wizyty w Polsce (zimą prawie półtora roku temu) jechałam autobustem wypełnionym kibicami Legii. Siedziały w rogu dzieci. Spojrzałam na chłopca z lekko zdeformowaną twarzą (jakby rodzice alkoholicy) i poczułam zło – po prostu poczułam w nim zło. Dziś uważam, że są ludzie z urodzenia dobrzy, którzy takimi pozostają całe życie; są z urodzenia dobrzy, którzy się zagubią po drodze i są istoty złe, jakby nie ludzie.

SPOJRZYJ W OCZY i będziesz znał ODPOWIEDZ. OCZY SĄ ZWIERCIADŁEM DUSZY. W bezdusznych jej nie dostrzeżesz. Gdy na takich natrafisz, zmień kierunek wzroku, przyśpiesz kroku i odmień formę znajomości.

Znam również oczy z głębią, piękne, przejrzyste, bystre i klarowne. Wpatrywałam się w nie wielokrotnie podczas spotkań z pewnym mocnym duchem nauczycielem. W jego obecnosci nie było możliwości fałszu, ani miejsca na ucieczkę od Prawdy, jakkolwiek mogłabyć niewygodna…

SZÓSTE. W Lizbonie czeka mnie przesiadka. Tłumek stoi w kolejce do odprawy paszportowej przesuwając się powoli w strone okienek. Wśród nas – Europejczyków niewielu Afrykanów. Senegalka z dzieckiem w chuście na plecach tradycyjnie ubrana wygląda tu nienaturalnie. A jeszcze wczoraj mijałam ich dziesiątki na ulicach Dakaru. Podobnie panów ubranych w boubou (bubu), tu widzę jednego. Niedopasowani do naszej dominującej europejskiej mody. W Dakarze byli naturalnie wkomponowani w swoja przestrzeń geograficzna i kulturową. Tu jest niedopasowanie, a może po prostu świetne wpasowanie na swój kulturowy sposób. Zachowują to co im wygodne, z czym się od dzieciństwa zżyli, pamiętając skąd przybyli – czy nie wszyscy w jakimś stopniu tak robimy?

Na lotnisku w Lizbonie wiszą na ścianach wiersze ‘Docierajac na miejsce, pamiętaj skąd przybyłes”. Pamiętasz? Czy ja pamiętam? Spojrzałam symbolicznie za siebie ku przeszłosci i podziękowałam Afryce za ponad 2 lata wspólnego życia, wiem że to nowe będzie kontynuowane w innej formie. Podziękowałam za dobry, piękny i często trudny czas. Jestem już gotowa na krok w przód. Robię więc ten ruch i prawą nogą wchodzę w przyszłość. Do nogi od życiowego Sukcesu, dołącza Szczęscie czyli lewa stopa. Wita mnie pokładowy steward a po paru godzinach zza rogu wyłania się Polska.

SIÓDME. Piszę o sobie czasami Słowianka, czyli jestem od Słowa i od Wianka. Moja Słowianka nie dotyczy odrodzenia tradycji starosłowiańskich. Moja Słowianka jest wolna od jakiejkolwiek przynależności do miejsca, patriotyzmu czy ideii nie służących życiu. Dla mnie ważna jest Wolność: myśli, działania, tworzenia oraz Sens. Urodziłam się na ziemi przynależnej do Słowian, wierzę że po coś rodzimy się w tym a nie innym miejcu. Dawniej byłam skrępowana, dziś jestem Wolna geograficznie, fizycznie i mentalnie. Uwielbiam Słowa, stąd także Słowianka czyli świadomy i uważny dobór słów, choć czasem przeklnę w towarzystwie. słoWIANKA jest także do Wianka czyli przytomna i świadoma potęgi natury, uwielbiająca naturalne łąki, gaje i zagajniki. To współtworzenie życia z rytmami natury, świadomość, że Kobieta to Potęga – wiesz to? Czujesz w sobie tę mądrość czy to tylko intelektualny koncept?

SPÓJRZ W LUSTO I ZAJRZYJ W SWOJE OCZY – ODWIEDŹ SWOJĄ SŁOWIAŃSKĄ DUSZĘ I RUSZ GŁĘBIEJ W PODRÓŻ KU SOBIE. ŚWIAT PRZYZYWA. Wszelkie podróże kształcą, te dalekie i bliskie, te zewnętrzne i wewnętrzne.  Pamiętaj o OCZACH – CZYTAJ W NICH I CZYTAJ Z NICH I NIECH SIŁA WŁASNEGO DUCHA W JASNOŚCI SPOJRZENIA NAS WSZYSTKICH PROWADZI.

paczka

Pozdrawiam Cię spod błękitnego polskiego nieba, a na koniec załączam ciekawostkę 🙂 wierzę w pocztę lotniczą – ta przesyłka czekała na mnie w Warszawie. Wysłana została ponad pół roku temu do Dakaru, parę razy krążyła między dwoma kontynentami i ostatecznie trafiła z powrotem do nadawcy dzień przed moim przylotem. W niej jest moja książka 'Wszystkie Barwy Słońca’, trochę wymiętlona, wymęczona ale jakże zachwycona i uskrzydlona wszystkimi podniebnymi przelotami!

Joanna

 

 

 

’Zagraniczny Mąż’ czyli 5 Polek (w tym ja) o życiowych spotkaniach, różnorodności i wyzwaniach

Witaj słonecznie,

Wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca zapraszam na wtorkowy relaks od obowiązków i „Męża z importu” autorstwa Magdy Żelazowskiej –> artykuł na WP.pl

W moim przypadku było to spotkanie w pół drogi ale o tym już wiesz. Jeżeli masz przy okazji ochotę na więcej słońca i paletę barw – zajrzyj do zaktualizowanej Galerii – kliknij TUTAJ  

a ja pozdrawiam Cię serdecznie życząc ciepła za oknem, w sercu i w szerokich perspektywach, 

Joanna – Polka w Senegalu, bardzo gościnnym i słonecznym kraju

GAMBIA. NOCNE STRACHY czyli rzecz o spokoju ducha i wolności sumienia

02odsłuchałam twoje nagranie w telefonie z tym nocnym gościem w sypialni i aż ciarki mnie przeszły – skomentowała Ka moją wiadomość, o tym że coś przeszło po moim kręgosłupie gdy spałam na brzuchu.

nie jest tak źle, nie boję się ich i nie piszczę ze strachu na ich widok wyskakując spod kołdry. Ale to odczucie w nocy było na tyle specyficzne, że nie wiedziałam do czego je początkowo przypisać – dogrywałam się Ka w kolejnej wiadomości – było niczym delikatny i łagodny wietrzyk, który przeleciał dyskretnie po moim grzbiecie – zakończyłam nagranie.

Spotkanie z nieznajomym gościem dość krótko stanowiło zagadkę. Porankiem, tuż po zbudzeniu, usadowiłam się na brzegu łóżka i myślałam o nocnych odwiedzinach. Początkowo obstawiałam sprytną lub wściekłą jaszczurkę, która może zakradła się pod moskitierę i wdrapała po pościeli w pogoni za komarem? Mało realistyczne – podsumowałam sama siebie – poza tym nic w nocy koło mego ucha nie brzęczało. Kontynuowałam monolog w duchu: – a może to jakaś istota energetycznia przyjemnie mnie musnęła dając kuksańca przypomnienia o sobie ‘byłam – jestem – będę więc miej zaufanie….’? Tej nocy spał obok mnie Oz, więc ta wersja była bardziej prawdopodobna, tym bardziej, że ostatnio miałam z duchami na bakier. Nie do końca jestem zadowolona z ich braku aktywności w pewnym temacie, nieproporcjonalnej do złożonych obietnic i poświęceń. Wiem, wiem, że mają jeszcze czas na realizację ale mogłyby się pośpieszyć – od paru dni niecierpliwa pogoń w głowie chciała pośpieszyć życie.

Tak… – mruknęłam do siebie pod nosem – to mogło być subtelne szturchnięcie od któregoś z członków tej pozazmysłowej paczki znajomych Oz. Fizycznych odczuć kontaktu z dżinami doświadczyłam już wcześniej, choć dawno od ‘nich’ nie słyszałam. Uśmiałam się w duchu na widok niektórych moich czytelników zafrapowanych takim magiczno-mistycznym podejściem do życia i na domiar ‘złego’ sięgnęłam po „Seks, Betel i Czary – życie seksualne dzikich 100 lat później. Niezwykła podróż na wyspy Trobrianda” Aleksandry Gumowskiej.


20150506_130115Zatopiona w lekturze, kątem oka wyłowiłam szybki ruch przy drzwiach wejściowych do sypialni. Zza wiklinowego kosza wyłoniła się cudnej urody mała młoda myszka. Pokręciła nosem, mysią główką oraz wąsikami i czmychnęła dalej. Czyli to tak… żadne jaszczury, ani afrykańskie duchy tylko zwykła miejska, polna mysz stolicy Senegalu przespacerowała się w nocy po mym kręgosłupie. Nie czułam się jednak zawiedziona, atrakcji widzialnych i niewidzialnych Senegalu mam aż nadto. Panią Mysz, płeć określając po gracji kroczków, spotkałam godzinę później w kuchni i postanowiłam, przy właściwej sposobności, humanitarnie ją wykwaterować z mieszkania. Humanitaryzm jest ostatnio modnym słowem w tym geograficznym rejonie, a to za sprawą sąsiada ale o tym dalej. Tym czasem nieświadoma tego mysz, schowała się w sobie znanej kryjówce, a ja z kubkiem gorącej herbaty Earl Grey usadowiłam się wygodnie na panelowych sofach nowego mieszkania. To była nasza pierwsza noc w nim – dość awangardowa!. Powróciłam do lektury. Autorka zapytuje w niej szczodrego mieszkanca pewnej wioski nad Pacyfikiem, dlaczego tak dużo rozdaje innym, niewiele lub nic w zamian otrzymując:- Przez wzgląd na dobre relacje. Szacunek i wsparcie zyskujesz na Trobriandach poprzez hojność. Jeśli jestem Tabalu, jestem wodzem, a wodzowie rozdają. Guyau, wódz, oznacza dystrybutora’. [1]

Mysz przebiegła środkiem salonu. Udając niewidzialną przykleiła się do ściany i truchtem skierowała w stronę wyjścia z domu. Czas na spacerek? – zawyrokowałam i chwyciłam dużą chustę. Złapałam ją za trzecim razem, narzucając na jej grzbiet (forma rewanżu?) materiał gdy wystraszona zapędziła się w kozi róg mieszkania. Poza drzwiami wejsciowymi mysz przywitał inny świat pełen piasku, światła i blasku słońca, nawoływania muezina, szumu samochodów, smrodu spalin, śmiechów ludzi i nadmiaru ruchu. Dla niej nastał czas wzmożonej aktywności, chwilowy zapewne moment bezdomności. Dla mnie być może Czas Spokojnego Snu drugiej nocy lecz to się wkrótce okaże.  Od paru dni na nocnym firnamencie nieba przyciąga mnie mocny blask gwiazdy polarnej. Jest duża i rozpromieniona biało-srebrnymi ramionami. Dominuje rozgwieżdżony granat swym majestatem rozświetlając coraz mocniej okoliczne geopolityczne mroki.  Coś szykuje się do zmiany….

Dla kogo jeszcze dzisiejszy sen będzie ukojeniem dnia wypełnionego dobrem? Dla kogo pomarańcz zachodu słońca będzie refleksją nad dobrze przeżytym dniem? Dla kogo wdechem wdzięczności za Czas Życia wypełniony relacjami kształtującymi spokój, pokój i wzajemny szacunek?  

240px-Yahya_JammehGdy ‘moja’ mysz szuka sobie nowego domu, w Gambii – kraju wcinającym się anglojęzycznym językiem we francuskojęzyczny Senegal trwa polowanie. Nie na myszy, nie na czarowników od czarnej magii ani wiedźm wszystko wiedzących ale na jej ex-szefa, uśmiechniętego na większości zdjęć dyktatora zapewne bez jaj – Yahya Jammeh (zdjęcie obok). Wybory prezydenckie 1 grudnia wygrał kto inny, lecz Yahya ustąpić nie chce i nie oddaje władzy. Kolejne dni pokażą czy czmychnie za granicę jak przestraszona mysz, zostanie wykwaterowany delikatnie jak ta moja sypialniana, gwałtownie wyrzucony lub uśmiercony. W Afryce Zachodniej przetaczają się gradowe chmury politycznej nawałnicy. Armia Senegalska wkroczyła do Gambii, podobnie jak Nigeryjskie łodzie z amunicją wpłynęły do niej rzeką. Prezydenci Liberii, Mauretanii i Gwineii mieli pojawić się w piątek w Gambii i mediować. Wojska Ecowas (Wspólnota Gospodarcza Krajów Zachodnioafrykańskich) szykują się na przywrócenie demokracji w Gambi. Dyktatorzy tak często mają, że nie mają ani zasad serca, ani morali intelektu, ani siły ducha i wolności swego kraju. Bez hojności i szczodrości lecz w strachu wodzują przez stulecia w imię swojego Boga ‘tylko Bóg może mnie usunąć ze stanowiska’ miał rzec dyktator cytowany w independent.co.uk

Tyrani tak często mają, że z czasem się wynaturzają, wrogością zakurzają, wszystkich wokół wkurzają i wojną siebie wykurzają z kraju samodzielnie lub przy pomocy innych, wszak „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”.

senegal-697542_640Tymczasem prezydent elekt Adama Barrow znalazł schronienie w Senegalu – bardzo gościnnym i pogodnym kraju. Tu został zaprzysiężony na prezydenta Gambii i przebywa na ‘wygnaniu’. Na ulicach Dakaru widzę zwiększoną liczbę patroli policyjnych i mundurowych. Sprawa Gambii dotyczy mnie również osobiście i nie tylko z uwagi na bliskie sąsiedztwo tego maleńkiego kraju. O mały włos a robiłabym traning pro-pokojowy dla przestraszonego ciała, osłabionego serca i zmąconego umysłu (dawniej popularnie zwany anty-stresowy) młodych amerykańskich wolontariuszy z Peace Corps ewakuowanych z Gambii do Senegalu tydzień wcześniej. Okazało się jednak, że przyjeżdza psycholog z doktoratem ze Stanów więc sprawa na razie odłożona, ale kto wie jak dalej rozwinie się przypadkowa-nieprzypadkowa znajomość z porannej jogi nad oceanem? Czy Ty jeszcze wierzysz w przypadki i losowe spotkania? W tym temacie czuję, że ciąg dalszy nastąpi bo Otwartość na życie czyni Życie otwartym a Światło zawsze rozjaśnia mrok.

Otwieram więc swoje serce do Ciebie szeroko rozpościerając ręce ku magii Życia. Niechaj weekendowe wiatry przyniosą pokój, a szeroko otwarte ramiona trzy Czasy: Czas Hojności Ducha, Czas Szczodrości w Materii i Czas Spokojnego Oddechu Błękitem Wakacyjnego Nieba.

Joanna – Polka w Senegalu – gardzo gościnnym kraju!

Zaplanuj swoją słoneczną i barwną podróż w 2017 już teraz – napisz do mnie na fb lub info@joannawieczorek.com 

[1] Seks, betel i czary – życie seksualne dzikich sto lat póżniej, str. 278, aut. Aleksandra Gumowska, Wyd. Znak, ISBN 978-83-240-2570-1

Sesje on-line dla gotowych by ruszyć do przodu ze swoim życiem.

Witaj serdecznie,

Napisz do mnie, jeśli chciałabyś/chciałbyś:

  • uwolnić się od poczucia niewygody, apatii czy zastoju w jakimś temacie swojego życia/ pożegnać brak równowagi, harmonii i naturalnego przepływu – ABY ODCZUWAĆ LEKKOŚĆ, DOBROSTAN i DOŚWIADCZAĆ SYNCHRONICZNOŚCI SPOTKAŃ oraz ZDARZEŃ
  • spojrzeć na życie z innej perspektywy i jeszcze głębiej poznać siebie –  ABY ŻYĆ AUTENTYCZNIEJ, BYĆ SPÓJNYM i WIARYGODNYM
  • przywrócić chęci do życia, entuzjazm do działania, zdobyć inspiracje lub poznać sens – ABY BYĆ WYSOKO ENERGETYCZNYM, PROMIENNYM i RADOSNYM
  • odzyskać poczucie własnej mocy, sprawczości i klarowności  – ABY BYĆ SPEŁNIONYM W RELACJACH OSOBISTYCH i ZAWODOWYCH Z SOBĄ I INNYMI
  • wzbogacić swoją wiedzę o mocy i potędze człowieka (wolna wola, rola umysłu, serca, strefy pępka) i ich powiązaniu z realizacją swoich marzeń, ideii czy planów – ABY DOKONYWAĆ ŚWIADOMYCH DECYZJI i NAJLEPSZYCH WYBORÓW
  • po prostu być wysłuchaną/wysłuchanym … ABY ZAZNAĆ SPOKOJU DUCHA I ROZWINĄĆ SKRZYDŁA DO DALSZEGO LOTU
  • doświadczyć prywatnie praktyki uważności, medytacji, jogi czy wizualizacji w zaciszu swego pokoju/domu czy ogrodu

e-Sesje są tak samo skuteczne jak osobiste spotkania. Ich celem jest lepsza jakość życia – osiągnięcie Twojego najlepszego i długotrwałego rezultatu. Z mojego doświadczenia wynika, iż trwała i zauważalna zmiana ma miejsce wtedy, gdy dotyczy działania z podświadomością. Chodzi tu o zidentyfikowanie starych, zbędnych i nieuświadomionych latami przekonań oraz ich świadome usunięcie w określony sposób. Powstałą przestrzeń wypełniasz nową jakością – swoim barwnym marzeniem, wizją, pragnieniem. To jest proste! W nas jest wszystko – cała pamięć przeszłych zdarzeń w tym rodowych traum, jak również skarbnica wspaniałej wiedzy czego potrzebujemy do szczęśliwego życia i ogrom sił na zmianę.  

Po skuteczną zmianę i dobrą przemianę, zapraszam do zakładki e-Sesje.


Joanna